piątek, 10 stycznia 2014

Przepis na masę solną, oraz suszenie, malowanie i lakierowanie masy solnej ...

Witam serdecznie :)

Ostatnio pomyślałam sobie, że od Nowego Roku, wzbogacę swojego bloga o praktyczne porady dotyczące tworzenia rękodzieła i podzielę się z Wami moimi doświadczeniami. Dostaję wiele maili z pytaniami, jak zrobić dobra masę solną, jak malować, jak suszyć. I tutaj postaram się Wam wszystko krok po kroku opisać :)

Na początek mój przepis na masę solną, który jest bardzo prosty i uważam że najlepszy

2 szklanki mąki
2 szklanki soli drobnoziarnistej
pół szklanki mąki zielniaczanej
ok. 1 szklanka ciepłej wody

Należy najpierw wymieszać w misce suche składniki, a dopiero potem stopniowo dodawać wodę i wyrabiać ciasto. Mąka ziemniaczana nadaje masie solnej plastyczności i gładkości. Ważne jest, żeby ciasto wyrabiać co najmniej 20 minut. Wtedy mamy pewność że wszystkie składniki połączyły się ze sobą i figurki będą gładkie a nie chropowate. Gotowa masa solna powinna być nie za miękka i nie za twarda - mniej więcej takiej konsystencji jak kruche ciasto. Nie powinna lepić się do rąk!!
Gotowe ciasto wkładamy do foliowego woreczka i szczelnie zawijamy, a następnie możemy przystąpić do lepienia :)
Figurki najlepiej jest układać na folii aluminiowej. Poszczególne elementy przyklejamy do siebie przy pomocy pędzelka zamoczonego w wodzie. Wyciągamy z woreczka po takim kawałku masy solnej, jaki nam jest w danym momencie potrzebny do ulepienia jednego elementu, np. głowy,  rączek itd. Pozostałą część ciasta cały czas pozostawiamy w szczelnie zawiniętym woreczku, tak aby nam niepotrzebnie nie wysychała.
I to by było chyba tyle z takich podstawowych porad na temat lepienia.

Przejdę zatem do tematu suszenia masy solnej.
Najlepiej suszyć masę w piekarniku elektrycznym. Ja nastawiam swój piekarnik na temperaturę 80 stopni i suszę do momentu aż figurki będą całkiem twarde. Zazwyczaj trwa to u mnie dość długo, gdyż moje aniołki są duże. Mniej więcej po 3-4 razy dziennie nastawiam piekarnik na 2 godziny. I tak przez kilka dni. W międzyczasie obracamy figurki, żeby z każdej strony dobrze wyschły. Oczywiście mniejsze ozdoby będą schły znacznie krócej. Jeśli nie wysuszycie dokładnie swoich figurek to niestety prędzej czy później się one rozpadną :( Dlatego lepiej zadbać o to aby aniołki były na 100% twarde. Nie polecam też podkręcania temperatury na wyższą, bo w rezultacie, figurki mogą wam urosnąć, popękać... a nawet jeśli się to nie stanie to wysoka temperatura sprawi że aniołki szybko staną się twarde na zewnątrz a w środku będą niewysuszone i to też niesie ze sobą duże ryzyko, że w przyszłości się rozpadną. Jedynie na samym końcu możemy podkręcić trochę temperaturę, żeby modele nam się trochę zarumieniły - chociaż ja robię to bardzo rzadko z obawy, żeby jednak nic mi nie pękło. Poza tym jeśli chcemy malować nasze figurki, to nie ma sensu ich przyrumieniać, bo farba i tak to zakryje.
Pamiętajcie również, aby drzwiczki piekarnika na czas suszenia pozostawić lekko uchylone. Inaczej w środku będzie zbierała się wilgoć i w rezultacie figurki będą schły bardzo długo.

No i na sam koniec to co lubię najbardziej, czyli malowanie :)
Ja maluję swoje aniołki farbami akrylowymi i osobiście uważam, że są najlepsze. Łatwo się rozprowadzają, ładnie kryją, szybko schną i są bardzo wydajne. Oczywiście dla początkujących czy też dla dzieci dobre będą tez farbki plakatowe. Uważam, że nie ma sensu inwestować w droższe farby, jeśli chcemy tylko sporadycznie coś tam ulepić z masy solnej, lub tez nie wiemy jeszcze czy ta technika przypadnie nam do gustu. 
Często też pytacie mnie gdzie kupuję farby i które są najlepsze. Z racji tego, że w moim mieście nie ma dobrego sklepu plastycznego, kupuję farby w sklepach internetowych. Moją ulubioną marką farb są Maimeri Acrilico. Miałam już farby kilku firm i jak do tej pory właśnie te najbardziej przypadły mi do gustu. Tubka 200 ml kosztuje ok. 16 zł. Są super wydajne, maja piękne kolory i bardzo dobre krycie. 
Z takich tańszych akryli można kupić na allegro farby marki Phoenix. Są w cenie ok. 5zł za 100ml. Kupowałam je na samym początku mojej przygody z masą solną. Uważam, że dla początkujących i niezbyt wymagających osób są całkiem ok. Akryle są dość gęste, dlatego malując masę solną dobrze jest wycisnąć odpowiednią ilość farby i trochę rozcieńczyć ją wodą. Będzie się łatwiej rozprowadzać. Malowanie gęstą farbą prosto z tubki nie da Wam dobrych efektów.
Po wymalowaniu całej figurki, pozostawiamy ją do wyschnięcia a następnie lakierujemy bezbarwnym lakierem akrylowym w sprayu, najpierw z jednej a potem z drugiej strony. Taki lakier można kupić w sklepie budowlanym. Jest to zwykły, uniwersalny lakier akrylowy. Zabezpiecza on figurki przed wilgocią.Ma jedną wadę - drażniący zapach. Najlepiej lakierować nim na zewnątrz. Wysycha po ok. 30 minutach. Nie należy nakładać na raz zbyt grubej warstwy, bo nadmiar może nam spłynąć po figurce a po wyschnięciu zżółknie. Można też użyć lakieru w płynie z puszki i pomalować figurkę pędzelkiem. Jest to bardziej czasochłonne, ale za to taki lakier jest bezwonny i można malować nim w domu. Odpowiedni do tego będzie np. lakier akrylowy bezbarwny firmy Vidaron.

I to chyba wszystko co chciałam Wam przekazać na temat powstawania figurek z masy solnej.
Mam nadzieję, że nic nie pominęłam. Wszystkie informacje zawarte w tekście są oparte na moich 3 letnich doświadczeniach z masą solną. Mam nadzieję, że moje rady przydadzą się osobom zaczynającym swoją przygodę z lepieniem. Pamiętam, że gdy ja uczyłam się lepić, to sama szukałam pomocy i podpowiedzi jak się do tego zabrać, dlatego będzie mi miło jeśli teraz ktoś będzie mógł skorzystać z mojej wiedzy :)
Jeśli macie jakiś dodatkowe pytania, chętnie odpowiem w komentarzach!

Pozdrawiam serdecznie :)

24 komentarze:

  1. Przeczytałam wszystko dokładnie ale jedno mam pytanie buzie malujesz też farbami czy cienkopisem? Jak zawsze podkreslam zostawiając u Ciebie komentarze kolorki mnie urzekają.
    Pozdrawiam i dziękuję za miły komentarz pod moimi próbami z masą solną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buzie maluję cienkopisem, jest łatwiej ;)

      Usuń
  2. Bardzo przydatne informacje :))) Dziekuje :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. świetnie wyjaśnione :) a widzisz ja miałam nieco inne przepisy i różnice w składnikach są ogromne i podczas lepienia i podczas suszenia, ale koniec już eksperymentów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja używam "klasycznego" przepisu, takiego jeszcze z przedszkola:-) Nigdy nie słyszałam o takiej metodzie wypiekania, ale wiem że większość twórców wypracowuje swoją;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne, pełne uroku są Twoje wytwory - wpadam tu pooglądać i nacieszyć oczy tymi cudownościami. I mam kilka pytań. Czy te kwiatki na sukienkach są robione metodą decoupage? I jakiego kleju używasz do ich przyklejenia (serwetek oczywiście)? I czy używasz jakiś foremek np. na takie kwiatuszki przyklejane do sukienki. Dzięki za kursik... już nabrałam ochoty na eksperymentowanie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Elu :) Kwiatki te duże to oczywiście decoupage. Używam kleju przeznaczonego do decoupage firmy "koh-i-noor". Malutkie kwiatuszki maluje sama pędzelkiem. Do kwiatuszków używam takich małych foremek. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. obserwuje twoje aniołki od dawna i tez się skusze na zrobienie chociaż już tyle robie skusze się na mase solna taka odskocznia , aniołki sa sliczne mam tez pytanie o te kwiatuszki na sukieneczkach jak powstają .Dzieki za porady pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wyżej już wspomniałam, kwiatuszki są z malutkich foremek :)

      Usuń
  7. błogosławionaś jest między niewiastami za ten post!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super pomysł z dzieleniem się swoim doświadczeniem :) a przeczytałam od początku do końca jednym tchem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję bardzo za odwiedziny bo tym samym trafiłam do Ciebie. Jestem zachwycona Twoimi pracami. Ja też lepię jak zresztą widziałaś ale nie potrafię malować. Coś tam próbuję ale nigdy nie wyjdzie mi tak ładnie jak Tobie. Osobiście wolę barwić masę przed lepieniem.
    Co do tekstu powyżej to również bardzo ładnie, konkretnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super ! Na pewno się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję bardzo za te wszystkie informacje, chyba czas spróbować czegoś nowego :)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Took me time to read all of the feedback, but I really loved the article. It proved to be very helpful to me and I am sure to all the commenters right here! Its always good when you can not solely be informed, but in addition engaged! Im positive you had pleasure penning this article. Anyway, in my language, there arent a lot good supply like this.
    jeux de info
    jeux de bubble
    Jeux d'amour

    OdpowiedzUsuń
  13. ogromnie się cieszę, że znalazłam Twojego bloga! Skoro zamierzasz zamieszczać tu również porady - będę czerpać informacje i może sama zacznę coś kleić :)
    A zajączki wielkanocne są przepiękne!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaczynałam z masą, która rozpływała się. Zniechęciło mnie to. Wczoraj kupiłam foremki - literki i pomyślałam, że może tym razem uda się.Trafiłam na Twój blog i nabrałam wielkiej ochoty. W czwartek święto, mam wolne i piątek też to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Polecam spróbować jeszcze raz :) Jesli masa się rozpływała to z pewnością było za dużo wody. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mariolu, właśnie przeglądam z zapartym tchem bloga i podziwiam Twoje prace, tak urzekające, dopracowane w każdym szczególe, pięknie zgrane kolorystycznie!!!! Bardzo dziękuję za podzielenie się przepisem na masę, z pewnością spróbuję. Czy mogłabyś podpowiedzieć w jaki sposób wykonujesz włosy aniołkom? Chciałabym spróbować, ale nie wiem jak do tego tematu podejść :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję za przepis - masa idealna!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniała instrukcja i prace. Bardzo dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna instrukcja, prace przepiękne. Na razie ćwiczymy z dzieciakami serduch na dzień babci i dziadka :) - porady się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...